CHŁOPAK Z SUWAŁK W WARSZAWSKIEJ AGENCJI REKLAMOWEJ

Na Warszawę, korporacje i ludzi w garniturach można narzekać. Można też ich kochać. Albo można na im się przyglądać. W gumiakach na nogach.

Wpis

środa, 30 listopada 2011

TI TI TI TA TA TA

Zawsze lubiłem pyskówki. Szczególnie te bezsensowne. Całą szkołę średnią na tym przejechałem. Po 5 minutach plucia inwektywami w twarz wszyscy byli na granicy dania sobie w mordę, ale wciąż to nas bawiło.

Dziś o 9 mieliśmy internal. Oczywiście o 9.00. było dwóch accountów i tylko jedna osoba z kreacji. Accounci wkurzyli się i poszli po kawę. W między czasie przyszło kilku kreatywnych. Ktoś spontanicznie powiedział pół pomysłu, ktoś zaśmiał się półgębkiem... Czułem, że to będzie fajny poranek, że coś ciekawego się wydarzy. Jednak wzmożona o poranku perystaltyka jelit kazała mi czem prędzej zasiąść na kiblu.

Siedziałem kilka minut. Wystarczająco długo, żeby sprawdzić prognozę pogody (na komórce) i przeczytać o niepoczytalności Brevika (przez komórkę). Resztę czasu spędziłem na wyobrażaniu sobie, co mnie omija, co teraz dzieje się w sali konf. Ciosy w nosy, z kolanka, z łokcia, flekowanie, zgniatanie obcasem jaj, plucie w twarz. Eeeeech... westchnąłem głośno, aż ktoś przy pisuarze się zaśmiał. Eeeeech – powtórzyłem wiedząc, że ci młodzi ludzie dadzą się pozabijać za swoje wspaniałe idee.

Minutę później wróciłem na salę konferencyjną. Było skrajnie miło. Cisza spokój. Uśmiechy. Grzeczności. Eeeeech... to pedały – pomyślałem.

Żeby posłuchać prawdziwego obrażania, muszę wrócić na Tarchomin i zarysować kluczem komuś maskę. Albo – co gorsza – zastawić miejsce parkingowe. Tam to jest życie. Nie to co w reklamie: ti ti ti, ta ta ta.

Ciekawe, czy Chuck Porter obraża słabe pomysły. Nie wygląda na pedała, więc chyba tak.



 

 

reklama, young creative, agencja reklamowa, copywriter, Warszawa, Suwałki,

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
young_creative
Czas publikacji:
środa, 30 listopada 2011 11:14

Polecane wpisy