CHŁOPAK Z SUWAŁK W WARSZAWSKIEJ AGENCJI REKLAMOWEJ

Na Warszawę, korporacje i ludzi w garniturach można narzekać. Można też ich kochać. Albo można na im się przyglądać. W gumiakach na nogach.

Wpis

poniedziałek, 20 lutego 2012

ZNAJDŹ RÓŻNICĘ MIĘDZY SIOUXEM A PACZEM. MIĘDZY ART DIRECTOREM A COPYWRITEREM.

W każdy prawie piątek idąc do biura, kupuję kawę na wynos. Robię to raz w tygodniu, bo drogo, a piątek akurat jest idealnym dniem, żeby powoli, ostentacyjnie przejść obok naszej nowej recepcjonistki, która wyraźnie urodą grzeszy. Chcę pokazać, że jestem fajny i bardzo newyorkish.

I taka jest większość copywriterów, których póki co poznałem. Gadają, czarują, rzucają komplementy i chcą być lubiani.

Wszedłem do biura. Winda. Kibel. Odpaliłem kompa. Znowu kibel. Kuchnia. Tam siedział mój art dir. Nie powiedział nic dziwnego, ani nie zrobił dziwnego gestu, ale w jego oczach zobaczyłem coś, co siedzi głęboko w oczach każdego arta.

Art directorzy są jacyś tacy autystyczni. Ograniczony kontakt ze światem plus poczucie, że rynek sztuki strasznie ich skrzywdził. Ten wątek zresztą przewija się też w źrenicach większości copy. Ich wierszy też nikt nie rozumie poza mamą. I tylko mamą.

I tak zrobiłem sobie krótką listę głównych cech dobrego art dir i dobrego copy:

ART DIR

Autystyczny (czego tu; nie da się; nie zdążę; nie; spierdalaj)

Zakochany w zdjęciu na swoim desktopie (to światło; ten blik; ten kontrast; ten monochrom)

Zagubiony we wszystkim, co ma w sobie więcej niż dwie cyfry (podatki; autobusy; urodziny żony; terminy)

Śmierdzi kaszanką

Ma zawsze trampki-nówki

 

COPY

Czaruś (woooow; pięknie; uroczo; uśmiechnij się...; spróbuję, ale nie obiecuję)

Wie wszystko (nie widziałeś?!; nie czytałeś?!; bzdura; też kiedyś tam byłem. Intelektualnie tam byłem; nie czuję tego; Copolla to mężczyzna ty debilko)

Śmierdzi alkoholem

Ma dziurawe skarpety

 

I na zakończenie, żeby nie bylo, że nie mówiłem: mam w dupie uogólnienia i podsumowania. Powyższe spostrzeżenia są moje, osobiste i nie mają pretensji do bycia prawdziwymi tu i tam. Mówię tylko o tych których poznałem. I myślę, że powyższe przemyślenia dotyczą jedynie facetow. Kobiety copy, kobiety art dir to zupełnie inne gatunki. I dzięki Bogu.


reklama, young creative, agencja reklamowa, copywriter, Warszawa, Suwałki,

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
young_creative
Czas publikacji:
poniedziałek, 20 lutego 2012 12:51

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • 0formedia napisał(a) komentarz datowany na 2013/01/15 14:30:23:

    No to prawda, niektóre reklamy sa zbyt hardcorowe i nie powinny byc emitowane przynajmniej w ciagu dnia. Przy czym ten problem dotyczy głownie usa

Dodaj komentarz