CHŁOPAK Z SUWAŁK W WARSZAWSKIEJ AGENCJI REKLAMOWEJ

Na Warszawę, korporacje i ludzi w garniturach można narzekać. Można też ich kochać. Albo można na im się przyglądać. W gumiakach na nogach.

dobre i złe reklamy

  • poniedziałek, 25 kwietnia 2011
    • KTR? NAJWAŻNIEJSZE SĄ KULUARY.

      A więc, jak mówi wujek Zbyszek z Suwałk, mnie się tam podobało.

       

      I to generalnie byłoby na tyle z publicystyki.

       

      Jeśli chodzi o prace to:

      Lubię “Sukiennice” Leo Burnetta, bo musiało robić wrażenie.

      Lubię “Bukiet kwiatów“ Euro, bo jest sympatyczny.

      Lubię “Serce i rozum” Publicisu, bo jest śmieszne.

      lubię “Zimną wojnę” i “Turbodymomana” 303, bo jest świetnie zrobione.


      Lubię “Comodore is not dead” Change, bo to już klasyk.

      Lubię identyfikację PFR, bo jest ładna.

      http://edgarbak.info/blog/?p=639

      Nie piszę, czego nie lubię, bo nie musze zgadzać się z jurorami. Na tym polega konkurs piękności.


      Jeśli chodzi o kuluary to:

      BYłem zdziwiony, że wszyscy w branży się znają. To mój pierwszy KTR i pierwszy raz widziałem wielkie nazwiska polskiej reklamy, ludzi nagrodzonych w Cannes i tych, którzy dali by się za lwa zerżnąć. I oni wszyscy się znają! Myślę że nie zawsze się lubią, ale szapoba, bo nie było tego widać.

      Poza tym byłem zdziwiony, że mnie nikt nie zna. Dlaczego? Bo wiecie, w ciągu ostatnich tygodni bylem na 6 (SZEŚCIU) spotkaniach o pracę w sześciu różnych agencjach. Oznacza to, że poznałem sześciu dyrektorów kreatywnych. Ale czy to oznacza, że na gali KTR ktoś powiedział do mnie “cześć”? Nie. Poza śliczną panienką serwującą przymocnego drinka, nikt (z poza mojej agencji) mnie nie znał. Czy to jest zasada w Warszawie? Czy to jakaś gra? Na sofce o 9.30. w biurze agencji jestem ciekawy, dobrze zapowiadający się, interesujące i w ogóle. A na gali KTR? Zapomnij.

      Co jeszcze?

      Mała refleksja. Mam nadzieję, że zwycięzcy są świadomi, że KTR był jedynie przystawką. Prawdziwe zawody w czerwcu. Dla facetów z jajami, jak mówi wujek Zbyszek.

      Aaaaa i jeszcze jedna płenta: Choć to nie jest Marzec, to ktoś puścił Bąka, a ten wziął połowę nagród. Drugą połowę ma doktor Adam i mister Klepacz, który wieczorem zmienia się w Rysia o nazwisku Banasik. A i tak wszystkich zawstydził www.nienaltowski.com, który zgarnął o złoto więcej niż większość sieciowych, słynnych, wielkich i znanych agencji reklamowych.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      young_creative
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 kwietnia 2011 21:48
  • poniedziałek, 21 marca 2011
    • ENJOY THE RIDE

      Słyszałem wiele dziwnych (choć prezentowanych przez doświadczonych reklamiarzy) sposobów porządkowania reklam. Podobno są:

      ładne i brzydkie

      mocne i miękkie

      printowe i telewizyjne i internetowe

      wzruszające i intelektualne

      art directorskie i copywriterskie

      graficzne i oparte na historii

      impactowe i subtelne

      festiwalowe i regularne.

      Spodziewam się, że listę możnaby porządnie przedłużyć.

      Dziś rano obejrzałem jednak reklamę, która sprowadza wszystkie powyższe podziały do jednego, pierwotnego: są przekonujące reklamy i są reklamy nieprzekonujące.

      Ta jest przekonująca bez dwóch zdań.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      young_creative
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 marca 2011 11:11
  • poniedziałek, 21 lutego 2011
  • niedziela, 20 lutego 2011
    • To jest odruch bezwarunkowy

      Wiem, że na konkursie Print Young Creatives na KTR tematem był klasyk Don’t drink and drive. Dlatego wczoraj spędziłem cały boży dzień nad kartką papieru.

      Najpierw chciałem postraszyć. Doszedłem do wniosku, że nie ma to jak dać ostro po gałach. U Angoli to działa:


      Oni zawsze w kampaniach społecznych szokują. Tu może nie ma szoku, ale jest podkrętka:

      http://www.toxel.com/inspiration/2008/11/28/clever-anti-drinking-and-driving-campaign/

      Ale po chwili doszedłem do wniosku, że przecież mam myśleć pod kątem konkursu, a tu proste rozwiązania nie przechodzą. Żeby pokonać setki kreatywnych w bluzach dresowych i z kapeluszami na głowie, trzeba być sprytnym, trzeba inaczej. Przypomniało mi się to:

      http://www.youtube.com/watch?v=IEMkYVuycL0

      A potem miałem kolejny wniosek. Przecież ci, co co do drink and drive, robią to bezwarunkowo. Najzwyczajniej w świecie po piwku włącza im się “odwaga” i tyle. Dlatego – co prawda jest to w poprzek wysiłkom mojej branży z ostatnich 50 lat – chyba nie ma sensu robić reklam społecznych na temat Don’t drink and drive. Jedynym sposobem jest masowe zainstalowanie w każdym samochodzie czujników, które będą blokowały zapłon silnika, jeśli wykryją alkohol w powietrzu wydychanym przez kierowcę.

      Bo odruch bezwarunkowy jest jak u tego chłopaka na zdjęciu poniżej. Jest i koniec.

      Niestety po takim wniosku nic dobrego wymyślić nie mogłem. Więc mlasnąłem piwko i poszedłem na spacer po wyczesanym Tarchominie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      young_creative
      Czas publikacji:
      niedziela, 20 lutego 2011 19:08